wtorek, 13 września 2011

niedziela nad morzem...

Niedzielny pobyt nad morzem razem z Mężem i Gryfciem uważam za strzał w dziesiątkę. Pogoda dopisała, jednym słowem lato wróciło ... oby na dłużej. Akumulatory naładowane, spacery i zabawy z psem są rewelacyjną odskocznią od problemów dnia codziennego, a tego mi było trzeba. Nasze psisko daje nam strasznie dużo radości i  miłości co widać na załączonych zdjęciach.




a to łapa Gryfcia i stopa Męża
widok wyjątkowy....
byliśmy, widzieliśmy i ślady po sobie zostawiliśmy...


Niedzielne etui dla pani Danusi, jak widać jeszcze mokre!!!
Dzień bez filcowania uważam za stracony więc
 małe co nieco robiłam późnym wieczorem.
Niedziela wykorzystana na maksa.



2 komentarze:

  1. Fajna wyprawa i filcaczek,ale Gryf najpiękniejszy!!!A wiesz,ze ja swojego czasu ufilcowałam boksera-jest u mnie na blogu:)Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjęcie ze śladem łapy i stopy - super! Komórczak też świetny :)

    OdpowiedzUsuń